Bartek Szułakiewicz

Tytułem wstępu

Bartek otwiera galerię byłych członków zespołu Bez Jacka w “Alfabecie Bez Jacka”. Inni będą się ukazywali kolejno ale wiem, że wiele lat grania z nami, nie tylko wspólnych koncertów ale też wspólnych przeżyć trudno opisać „od tak sobie” dlatego czekamy na ich wspomnienia-teksty i natychmiast je opublikujemy.

Chciałbym bardzo przeprosić Bartka Szułakiewicza za to, że zapomniałem umieścić Go w spisie ludzi grających w zespole Bez Jacka. Potem próbowałem znaleźć jakiś kontakt do Niego, bo zapomniałem jak się nazywał. Należy się też kilka słów wstępu.

Z Jackiem Wolskim zaczęliśmy grać nie długo przed śmiercią Jasia i zaraz po chcieliśmy troszkę odsapnąć, przystanąć, zastanowić się. To wszystko było zbyt świeże. Z drugiej strony wiedzieliśmy, że najlepszą rzeczą jaka możemy zrobić dla Jasia to dalej grać i mówić o tym Pięknym Człowieku. Jacek stanowczo nalegał na natychmiastowe granie. Miał też wiele koncepcji na nasze granie, brzmienie i “sprzedaż” naszego zespołu. Stąd może Jego dziwne poszukiwanie Bartka o czym przeczytacie poniżej. Niestety z Bartkiem nie zagraliśmy wiele koncertów a szkoda bo to dobry muzyk. Ja w tym czasie chciałem się gdzieś schować, zamknąć i poczekać stąd moja ówczesna pustka i ciągłe napięcie.
Z koncertu na koncert narastały też nasze rozbieżności muzyczne między nami a Jackiem i inny sposób patrzenia na naszą muzykę i życie. W końcu w Krakowie rozstaliśmy się definitywnie. Przypadkowo w tym całym zamieszaniu znalazł się niczemu nie winny Bartek. Potem słuch po nim zaginął, a szkoda. I to najszybciej opowiedziana opowieść – z mojego punku widzenia – o tamtym czasie.

Jarosław Horacy Chrząstek

Moje spotkanie zespołem Bez Jacka

To było jakoś w 1996 roku. Jako świeżo upieczony student Akademii Muzycznej w Krakowie przyjechałem do Krakowa po jednym z kolejnych weekendów w domu. Chyba zwracałem na siebie uwagę, gdyż postury jestem nikłej a wiozłem ze sobą monstrualny plecak z zapasami z domu i na ramieniu nowo nabyty instrument klawiszowy w twardym i ciężkim case. Zaczepił mnie na dworcu całkiem obcy facet, zapytał, czy aby gram zawodowo na tym instrumencie, bo w zespole w którym gra właśnie umarł gitarzysta i może mógłbym do nich dołączyć. Oczywiście potwierdziłem chęć dołączenia do zespołu, zastanawiając się w jakiej musi być desperacji, skoro łapie muzyków na dworcu? Nie ukrywam, że dziwna nazwa “Bez Jacka” nic mi nie mówiła. Umówiliśmy się na próbę u niego w domu. Zagrał mi kilka dźwięków na gitarze i spytał, czy tak umiem. A był to straszliwy wymiatacz gitarowy Jacek Wolski.

Już miałem przeprosić za kłopot spakować się i iść do domu, kiedy uspokoił mnie, że w tej muzyce wyczynowe granie nie jest wymagane. Dał mi kasetę i kazał się nauczyć repertuaru. Ale i tak poszedłem do domu pewien, że się nie załapałem na granie, zwłaszcza że potem przez 2 tygodnie się nie odezwał. Za to po dwóch tygodniach zadzwonił nagle i zawiadomił, że jutro jedziemy do Gdańska, spotkać się z resztą zespołu, a pojutrze gramy już koncert w Koszalinie.

Tak więc trzon zespołu, czyli Horacego i Zbyszka poznałem dopiero w przeddzień mojego debiutu w grupie Bez Jacka. Zagraliśmy wspólnie kilka koncertów, w tym bardzo fajny na festiwalu piosenki studenckiej, gdzie moja ówczesna dziewczyna była zachwycona mogąc za kulisami poznać nie tylko chłopaków z BJ ale także Czerwonego Tulipana, Sikorowskiego, Kroka, Turnaua i wszystkie ważne gwiazdy piosenki poetyckiej. Niestety odległość z Krakowa do Gdańska okazała się destrukcyjna dla kontaktów zespołowych, więc po jakimś czasie razem z Jackiem Wolskim odeszliśmy grać muzykę jazz-rockową, ale ja do dzisiaj największą furorę na imprezach robię przyznając się do grania w grupie, która okazuje się mieć tylu fanów wśród moich znajomych.

Bartek Szułakiewicz

0 comments on “Bartek SzułakiewiczDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.