Martyna Kaleta-Krupiecka

Martyna

martyna01Martynę poznaliśmy ponad dwadzieścia lat temu w Lublinie. Nowo “upieczona” studentka medycyny była współorganizatorką Juwelaniów, a może innej imprezy studenckiej, na którą zaproszono zespół Bez Jacka. Graliśmy jeszcze z Jasiem. Jakoś wszyscy przypadliśmy sobie do gustu. Kilka lat później, kiedy skończyła studia i właśnie miała staż na różnych oddziałach wpadała na imprezy do akademika i gadalismy “o życiu” i o tym jaki z niej będzie lekarz, jak trzymała haki podczas operacji i że się chyba do tego nie nadaje. Jedno wiedziałem na pewno: bardzo lubi rozmawiać z ludźmi i ma rzadką umiejętność słuchania ludzi, pewnego rodzaju “wchodzenie w słuchacza”, potrafi poradzić poprzez naprowadzanie, a nie nakazy. No i została lekarzem duszy, czyli psychiatrą.

Kilka lat później bardzo mi pomogła, za co dozgonnie będę jej wdzięczny. Kiedy rok temu zadzwoniłem i bez ogródek opowiedziałem Jej o problemie bardzo trudnym, delikatnym i nie do rozwiazania, powiedziała – tak. Mija rok i chyba się udało. To wszystko się pamięta. Wiele lat, wiele spotkań, wiele godzin przegadanych. O rzeczach małych i wielkich, o człowieku jako przedmiocie, jako podmiocie, jako istocie, jako bycie, jako wartości samej w sobie. O tych skomplikowanych relacjach, o ulotności i doniosłości spotkań z człowiekiem i że warto… I tak niech już zostanie.

Jarosław Horacy Chrząstek

Małe sprostowanie

Chciałam zauważyć, że jesteś sklerotyk /w tak młodym wieku-to jest budujące/ Martynkę poznaliście u mnie w Gliwicach a potem było spotkanie w Lublinie. 1980 lato, Gdańsk i granie w bramie pamiętam i też nigdy nie zapomnę /mocno wryte w pamięć i serce/ wypalaliśmy nawet nocami koraliki z modeliny w piekarniku…. Yapa-bis w Gliwicach w klubie “Program”, a potem zbiorowa jajecznica w pokoju 115 akademika Rzepicha i takie tam kameralne granie…

Nina

Re: /28.08.2008/

Stanęli na mojej drodze w latach 80-tych na przeglądzie Yapa-Bis lub Wielki Replay organizowanych przez Hetmana w Klubie Program w Gliwicach – Ninka dobrze pamięta. Nazywali się już “Bez Jacka”, tego z braci nie dane mi było spotkać. Nawet chyba nie wiedzą ile wnieśli w moje życie: muzykę, poezję, cudownych ludzi, którymi się otaczają, a których dzięki znajomości z nimi dane mi było poznać, wzruszenia i te wspaniałe imponderabilia.

Ale najważniejsze – co wróciło do mnie po latach przy następnym spotkaniu z Nimi, a w co zaczynałam wątpić: że przyjaźń może znaczyć przyjaźń, że można pozostać wiernym swoim ideałom i zasadom, że są ludzie po prostu dobrzy. I że warto…

Martyna

0 comments on “Martyna Kaleta-KrupieckaDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.