Moja historia z Bez Jacka
W wieku piętnastu lat, poszedłem na koncert SDM do gdańskiego klubu “Wysepka”. Ku mojemu zaskoczeniu jako drugi grał zespół Bez Jacka. Od pierwszego dźwięku pokochałem tą muzykę. Wywarła na mnie ogromne wrażenie. Po koncercie pomyślałem sobie, jak wspaniale byłoby ich bliżej poznać. Ot takie małe marzenia młodego człowieka.
Później grywając z różnymi zespołami miałem zaszczyt bywać na festiwalach muzyki studenckiej, gdzie poznałem wielu ciekawych ludzi. Tam też natknąłem się po raz drugi w moim życiu na zespół Bez Jacka. Jednakże bliższe spotkanie z nimi umożliwiła mi druga nagroda na festiwalu Yapa w 1994r, którą zdobyliśmy z zespołem “Powrót”. W ramach tej nagrody pojechaliśmy na obóz windsurfingowy do Mostowa, gdzie stałymi bywalcami okazali się Jaś i Zbyszek Stefańscy oraz Wojtek Michalski, Głównym organizatorem przedsięwzięcia był Michał Żelechower.

Spotkania przy ognisku, wspólne śpiewanie do białego rana, spowodowały iż z Jasiem Stefańskim poznaliśmy się bliżej i od tej pory było nam już zawsze po drodze. Można to nawet nazwać początkiem przyjaźni. To właśnie Jasieniek pierwszy powiedział “Wojtek, może byś grał z nami”, lecz życie samo zweryfikowało nasze plany. Jasiu odszedł do Stwórcy i tam teraz gra.
Po paru latach na Bazunie, spotkałem się ze Zbyszkiem, który zaprosił mnie na swoje pięćdziesiąte urodziny. Zapakowałem rodzinę do samochodu i wyruszyliśmy do Mostowa obchodzić wielkie święto Zbyszka. Tam też zasiedliśmy przy ognisku, jak przed laty i graliśmy. Rankiem, gdy ognisko już dogasało, usłyszałem te same słowa “Wojtku, to graj z nami” tylko ich autorem był inny z braci Zbyszek. Horacy poparł jego myśl. Nie zastanawiając się długo przystałem na ich propozycję. Odtąd jestem członkiem wspaniałego zespołu Bez Jacka.
PS Pierwszy koncert, który zagrałem z zespołem, był poświęcony dziesiątej rocznicy śmierci Jasia. Czy to tylko zbieg okoliczności, czy…
Wojtek

0 comments on “Wojtek Sokołowski” Dodaj swój →